Najpierw była sunia, która urodziła szczeniaki w pewnym domu.
Jeden z nich " nie wydał się", więc został wystawiony za drzwi.
Ale nie chciał odejść, bo za drzwiami była jego mama, jedyna bliska istota, a dookoła obcy świat. Tak zaczyna się jego historia - na zielonej, plastikowej wycieraczce w blokowej klatce schodowej. Dobrzy ludzie dokarmiali, postawili miseczki, otwierali drzwi wejściowe.
Długo to trwało, ponad rok. I nadszedł wrzesień tego roku - duże zmiany, nowi lokatorzy, miseczki wylądowały na dworze, piesek zaczął przeszkadzać. Twarda, jak jeż wycieraczka, jedyne "pewne" miejsce Derka (bo tak go nazwałyśmy), zrobiła się mocno niepewna.
Zaczęły padać groźby wywiezienia psiny. Nie mogłyśmy dłużej czekać - Derek przeskoczył kilka pozycji w kolejce - stał się "pilnym przypadkiem" .I oto jest:) Cudowne uszy - to dominuje w jego postaci:) Są naprawdę wyjątkowe! Po początkowym przerażeniu, już w samochodzie uśmiechnął się Derkowy pysio:)Co za radość patrzeć, jak Derek zawiera znajomość z resztą naszego stadka w Mokrym Nosku:)))Derek szuka domku - może być bez wycieraczek. Jest mały, łagodny, młody i jest psem "domowym", a nawet światowym. Mieszkał w nowoczesnym budynku, przecież.
Kontakt w sprawie adopcji : 502 156 186 / 603 759 165 / fundacajnero@gmail.com / www.nero.egonet.pl